Dlaczego nie zawsze dostaje się to, czego się chce?


To pytanie nurtuje zapewne większość ludzi na naszej pięknej planecie. Nie oszukujmy się, wszyscy czegoś pragniemy i nie ma w tym przecież nic złego. Każdy chciałby w życiu coś dostać, mieć, i gdyby nie nasze marzenia, życie nie byłoby zbyt kolorowe. Dlaczego jednak zdarza się, iż nie zawsze dostaje się to, czego się chce?

W dzisiejszym zabieganym i konsumpcyjnym świecie, w którym człowiek wręcz „połyka” wszystko, co staje mu na drodze, zostało przez niego coś zagubione i utracone. To pewna prawda, mądrość, która zeszła gdzieś na dalszy plan, w zapomnienie. O czym ona mówi?

To człowiek ma czynić ten świat lepszym, a nie świat jego. Świat jest tylko odbiciem człowieka.

Człowiek – istota obdarzona największą inteligencją na tej planecie, umiejętnością wykorzystania twórczego myślenia i co za tym idzie tworzenia. Posiada nieograniczony potencjał twórczy. Został także wyposażony w nieograniczoną wyobraźnię, umysł i emocje, i to zupełnie za darmo.

Gdyby człowiek wykorzystał we właściwy sposób dary, jakie dostał, to świat wyglądałby jak raj. Jednak pogubił się i zapomniał o tym, że to on ma być kimś, kto obdarza ten świat tym, co dobre, a nie ma by tym, który zabiera. Dał się tak pochłonąć przez świat konsumpcyjny, iż w zasadzie doszło do tego, że zamiast oddziaływać na ten świat pozytywnie, tworzyć jakąś wartość, wykorzystywać swój potencjał do kreowania wspaniałych rzeczy wiesza go na kołku i zazwyczaj czeka, aż coś dostanie. Twórca zamienił się w połykającego wszystko stwora. Zamiast dawać, zabiera. Zaczął widzieć w sobie samym, jak i we własnym życiu braki i stało się to początkiem jego prób naginania rzeczywistości do jego woli. Zadanie to cokolwiek męczące, frustrujące i na dłuższą metę nietrwałe. To jest tzw. myślenie do wewnątrz, a nie na zewnątrz. Wyjaśnię to teraz.

Prawdą jest, że to człowiek oddziałuje na świat i rzeczywistość. Tak więc tym, co ma największe znaczenie, jest to, co wychodzi od niego, a nie to, co dostaje. Chyba każdy z nas zna starą prawdę mówiącą o tym, że co dajesz, wraca do Ciebie zwielokrotnione. Wychodzi z tego prosty rachunek, że człowiek dostaje to, co sam dał. Jeśli nie ma ochoty dawać, to nie pozostaje mu w takim razie nic innego jak próbowanie nagięcia rzeczywistości w celu zaspokojenia własnych potrzeb. Z tym że zazwyczaj to się nie udaje, bo rzeczywistość nie ma obowiązku naginać się do woli człowieka napędzanej jego zwyczajnymi kaprysami. Wygląda to tak, jakby człowiek chciał, aby świat i rzeczywistość wypełniły w nim luki, jakieś braki, które mają uczynić jego samego, jak i jego życie piękniejszym. To jest właśnie myślenie do wewnątrz. Taką osobę czekają tylko zmagania, rozczarowanie i frustracja, albowiem jej żądania są napędzane złością i cierpieniem. Natomiast myślenie na zewnątrz jest czymś o wiele zdrowszym i sensowniejszym. Człowiek, który akceptuje siebie i który ma świadomość tego, że jest istotą w pełni twórczą, korzystającą z nieograniczonej wyobraźni i myślenia, obdarowuje ten świat i co za tym idzie, w ten sposób rzeczywistość bez żadnych problemów dopasowuje się do niego, ponieważ taki człowiek sam jest swoją własną rzeczywistością; on jej nie nagina do własnej woli, on ją tworzy. Dostaje z powrotem to, czym sam jest i co dał. On jest tym, który wypełnia luki i braki w tym świecie, a nie na odwrót. I to sprawia, że jego życie jest bardziej kolorowe niż tego, kto tylko czeka na zaspokojenie własnych potrzeb. A do tego, najczęściej dostaje to, czego pragnie, ponieważ sam to daje.

Nie goń tego, czym pragniesz się stać. Stań się tym, co gonisz.

Zobacz, jak wielu ludzi tylko czeka na to, aż coś dostanie. Są tacy, którzy pragną miłości i zrozumienia, lecz sami tego nie dają, ponieważ twierdzą, że dopiero jak sami to dostaną lub znajdą to dopiero okażą miłość i zrozumienie. Absurd, prawda? Niektórzy wychodzą też z założenia, że zaczną coś robić, żeby zarobić swój pierwszy milion jedynie wtedy, kiedy ten milion na oczy zobaczą, inaczej nawet nie zaczną. A są też i ludzie, którzy szukają i wymagają od innych, aby Ci uczynili ich szczęśliwymi. Takich przypadków można by powymieniać bez liku. Daleko idący konsumpcyjny styl życia wgryzł się tak głęboko w świadomość człowieka, iż ten do każdej dziedziny życia, zupełnie bezwiednie przeniósł ten sposób postrzegania życia i świata. Człowiek uważa, że mu się wszystko należy bez żadnego wkładu i wysiłku z jego strony.

Czy się jednak należy? Uważam, że tak. Każdemu należy się dobre i wspaniałe życie; każdy ma do niego prawo. Pozostaje tylko kwestia tego, kto jest w stanie dać światu i innym to samo co mu się rzekomo należy? Z tym pytaniem zostawiam Cię samego. Odpowiedz sobie szczerze, a będziesz wiedział, dlaczego zazwyczaj ludzie nie dostają tego, czego pragną i jak można to zmienić.

Manifestujesz to, w co wierzysz, a nie to, czego chcesz.


I AM

Celem mieszanki I AM jest dostarczenie inspiracji i pomocy w poszukiwaniach siebie samego. Aromat pomaga stworzyć przestrzeń, w której możemy w spokoju uświadomić sobie swoje ja.

W mieszance połączyliśmy aromaty i działanie trzech olejków eterycznych: ** kadzidła, wawrzynu i mirry**.

Olejek z wawrzynu ma świeży, kamforowy, słodki i lekko cynamonowy zapach, który wzmocni Twoje poczucie własnej wartości i podniesie na duchu. Aromat olejku z kadzidłowca jest bogaty, żywiczny, balsamiczny, kamforowy i lekko cytrusowy. Uspokaja, poprawia koncentrację, pomaga oczyścić umysł. Dlatego jest używany w czasie medytacji, podobnie jak mirra, która pozytywnie oddziałuje na umysł – przywraca go do stanu równowagi i oczyszcza.

Przesłaniem, które nam przyświecało przy tworzeniu tej mieszanki, była myśl, że żaden z nas nie jest sam. Mimo że często tego nie widzimy, otacza nas Wszechświat, mądrość Przyrody, Bóg.

Odkryj tajemnice ukryte za dwoma słowami – ja jestem.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *